piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 2 ,, Roksana, Cristiano Ronaldo strzelił gola''.

Roksana

Od 2 lat borykam się z różnymi problemami i ogromną ilością pracy. Codziennie od 7 rano do 14.50 czasem 15.40 jestem w szkole, a więc się edukuję. Znaczy edukowałam jestem w klasie maturalnej, rok zakończyłam, matury napisałam; czekam tylko na wyniki. Koniec końcą wracam do głównego wątku, tematu mojego nędznego życia. Zazwyczaj o godzinie 15 bądź 16 szłam do szpitala i przesiadywałam razem z Adasiem często do godziny 22 lub 23. Mówiłam do niego, włączałam mu mecze realu. Bardzo kochał i zapewne dalej kocha ten klub. Jego ulubionym piłkarzem jest Cristiano Ronaldo, zwany CR7. Ogólnie nie interesuje się sportem, ale dla brata trochę poczytałam i coś tam rozumiem, wiem z kim grają mecze i wogóle. Adaś robił zawsze notatki i statystyki każdego meczu Realu, robiąc to sprawiało mu przyjemność, robię to teraz za niego, żeby jak już się wybudził nie miał zaległości i spokojnie samemu być na bieżąco i nadrobił stracony czas (oczywiście z mojej winy, gdybym tylko nie zasnęłam nie doszło by do wypadku i zapewne mielibyśmy łatwiejsze życie). Wychodząc tak poza margines nauczyłam się jednak o piłce nożnej i RM sporo przez te 2 lata. Dobra wracam do ostatnich dni i wydarzeń z mojgo marnego życia, ale najpierw może trochę o sobie opowiem.
Więc jak już zapewne wiecie mam na imię Roksana. W kwietniu ukończyłam szkołę, a w maju napisałam matury. Uważam, że raczej dobrze mj poszły i na studia się dostanę. Oczywiście ze względu na obecną sytuację, daruję sobie ten rok i nie pójdę na studja, dopiero za rok. Będę miała więcej czasu do namysłu na kierunek, który obiorę. Szczerzę mówiąc, nie wiem jaki kuerunek obrać, mam 2 kierunki. Stoję poprostu na skrzyżowaniu mojej edukacji, a dalszą przyszłością. Jak zwykle zbaczam z toru. A więc, nie zaczyna się zdania, od a więc. Mam opowiadać o sobie.
Poszłam to tzw. klasy zerowej ,,zerówki'' rok wcześniej niż wszyscy. Myślicie pewnie, że poszłam potem do klasy pierwszej i nie zdałam rok. To jest błąd. Rodzice stwierdzili, że sobie nie poradze i nie będę wstanie normalnie funkcjonować. Po części mieli rację. Ich wymagania do nauki są powyżej przeciętnej. Chodź w podstawówce miałam bardzo dużo osiągów, można powiedzieć iż wyróżniałam się od innych. Najlepsze oceny, tytuły olimpijskie, zawody sportowe (4 razy z rzędu ,,I'' miejce króla sportu z przewagą około 30 punktów, oczywiście w swojej kategori czyli dziewczynek; jeżeli chodzi o kategorie ogólną to byłam tak około 15 punktów niżej od pierwszego miejsca).
Następny etap mojej edukacji. 2 etap NAJGORSZY, czyli gimnazjum. Chyba gimnazjum jest nie najlepszym etapem w życiu dla uczniów. To tylko moja opinia może inni uważają, że jest inaczej i ja się z nimi nie zgodzę lecz szanuję ich opinie.
Wracając do mojej edukacji w gimnazjum to dobrze mi nie szło. W pierwszej klasie każdy nauczyciel przygotowywał mnie do olimpiad z każdego przedmiotu. Musieli oczywiście przeczytać moje świadectwo, dowiedzieli się o moich sukcesach. Wiadomo, że chcieli zabłysnąć przed kolegami po fachu w szkole, która dobrą opinią nie chwali się. Wiadomo: narkotyki, papierosy i alkohol. W pierwszej klasie nie startowałam. Chcieli, żebym podostawała się wysoko na szczeblach. Przez to zawaliłam pierwszą klasę. Zdałam na samych dwójach. Średnia równa dwa zero. Rodzice byli naprawdę zachwyceni, taki dostałam szlaban, że nogi się uginają i nie odechciewa życia. Przez wakacje musiałam nadrobić cała pierwszą klasę i uczyłam się na olimpiady przedmiotowe. W drugiej klasie poszło mi już lepiej, bardzo dobrze poszły mi olimpiady, dzięki czemu odpadają mi egzaminy gimnazjalne. Brawo ja!!! Na koniec też miałam dobrą średnia 5,25. W klasach 1-2 miałam najlepszą średnią, niestety jest w klasie 3 dziewczyna, która ma fotograficzną pamięć, poprostu brak porównania. Rodzice byli wtedy ze mnie dumni na swój sposób. W trzeciej klasie pojawiłam się na olimpiadach. Tym razem zawęziłam sobie krąg przedmiotów. Moim kierunkiem były przedmioty: biologia, chemia i fizyka oraz hiszpański (wybitnie hiszpańskiego nie znam, ale w prostymi zwrotami porozumieć potrafię; w przyszłości zamierzam wyjechać do hiszpani aby tam oczywiście pracować, dobrze że wybrałam gimnazjum z hiszpańskim). Miałam mało przedmiotów to poszło mi lepiej niż w tamtym roku można powiedzieć, że o niebo lepiej zakończyły się w tym roku, rzecz jasna doświadczenie z poprzednich konkursów się  przydało. Za szczególne osiągnięcia otrzymałam gratulacje od premiera, podarował mi również kwiatki, ale cóż chętnie bym ich nie przyjęła i wcale z nim się nie spotykała, ale wiadomo rodzice. Byli tacy zadowolenie, chwalili się mną przed znajomymi, kolegamai/koleżankami z pracy, przyjaciółmi i rodziną. Średnią na koniec miałam przecudowną, najlepszą w szkole- 6.00 ( myślałam, że mogę mieć ją tylko w snach). Oczywiście otrzymałam nagrodę. Rower, wręczony przez prezydenta Kielc, gry i ciekawostki o Kielcach oraz czekoladki.
Brałam również projekt w wymianie uczniowskiej POLSKA-HISZPANIA, HISZPANIA- POLSKA. Uczył nas hiszpan, co było wiadome, że będzie taka wymiana. Otrzymałam szczególne wyróżnienie bo, aż od samego króla hiszpani Felipe Juan Pablo Alfonso de la Santísima Trinidad y de Todos los Santos de Borbón y de Grecia. Przysłał mi regionalne czekoladki hiszpańskie, podziękowania za udział w projekcie, ciekawe książki hiszpańskie, a wszystko zapakowane w duże pudło. Musiałam to wielkie pudło otworzyć przy wszystki bo oczywiście, każdy ciekawy,  a koniec końcą nie przypadł do gustu uczniom prezent, który otrzymałam od króla. Na koniec jak to moja durna klasa krzyknęła na całe gardło GIMBUSY. Nie było to na miejscu ze względu na gości. Za to ja miałam najlepsze wakacje w życiu. Rodzice zabrali nas do Dubaju. Świetnie się razem bawiliśmy. Było poprostu cudownie. Odpoczynek był wskazany. Kierunek kolejnego etapu mojej edukacji, wybrałam najlepszą szkołe w mieście, ze względu na wysoki poziom oraz zdawalność matur. Jaka to szkoła. Oczywiście, że ŚNIADECKI. W sierpniu poznałam cały swój rocznik i moją klasę. Przypadliśmy sobie do gustu, ale na większą mętę nie zaprzyjaźniliśmy się. Nasza klasa raczej się tylko lubiła i czasami wspierała. Uważam, że jakby chodziło o jakieś pieniądze, to wszyscy pierwsi byliby skłonni do morderstwa. Chodź przyomina mi się zdarzenie, gdzie dziewczyna wygrała tableta; trochę nie uczciwie, ale strasznie byli potem na nią cięci, doprowadzając dziewczyne do ,,ucieczki'' do następnej szkoły. Myślę, że i tak jest skończona. Śniadek i osoby z niego są bardzo znani wśród innych i zmiana szkoły nic jej nie da. Lalunie klasowe puszczą plotkę i po sprawie. Na początku roku zapoznaliśmy się, że wszystkimi nauczycielami. Kilku nie przypadło mi do gustu, ale na szczęście uczył mnie tylko jeden.
Trzy miesiące później trafiłam na 5 dni do szpitala z silnym zapaleniem żołądka. Kolejnym wydarzeniem jest wypadek Adasia. Teraz nie jestem już wspaniałą córeczką  tylko potworem bez serca i uczuć.


,, - Roksana, Cristiano Ronaldo, strzelił gola''. Te słowa chodzą mi po głowie, jakim cudem je wypowiedział. Kiedy czytałam książkę, w tym samym czasie zapuściłam Adamowi mecz RM z BVB, gdy był pierwszy mecz półfinałowy. Wtedy RM przegrało na wyjeździe 4-1; jedyną bramkę strzelił portugalczyk. W momencie gola, Adaś się przebudził i wypowiedział te słowa do mnie. Niesamowite. Można wydawać się, że to bajka, a jednak prawda. Do sali wbiegli lekarze, musieli mnie wyprosić z sali. Byłam w takim szoku, że nie mogłam dalej racjonalnie myśleć.




--------------
 CZYTASZ=KOMENTUJESZ=  MOTYWACJA DO PISANIA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz