sobota, 23 maja 2015

Rozdział 1 ,, Organizujcie sobie co tylko chcecie, ale mnie w to nie mieszajcie!"

Cristiano
Początek sezonu w niedzielę pierwszy mecz, a my mamy kolejny morderczy trening. Ostatnimi czasy Carlo strasznie nasz męczy tak jabyśmy byli maszynkami do roboty.
- Panowie, proszę o uwagę! Nasz brat Marcelo będzie przemawiał!- to się zaczynają kolejne najlepsze pomysły moich przyjaciół z drużyny. Zawsze gdy Sergio wychodzi na środek i zapowiada Marcelo to zanczy tylko jedno. Mają kolejny głupi pomysł albo znowu organizują imprezę i spotykają się u mnie w domu. U nich nigdy nie ma za grosz powagi. Mogliby poprostu oznajmić bez żadnych przemówień oficjalnych o zwykłym wyjściu. Spotykamy się tu i tu, o tej godzinie, obecność obowiązkowa. Czasem myśle że jestem przy nich starym dziadkiem, poprostu nie nadążam za nimi.
- Dziękuje, drogi bracie Sergio, za miłe zapowiedzenie!- Sergio na znak zrozumienia kiwnął głową. Dlaczego Marcelo kontynujesz ten cyrk? Chodź raz nie możecie być poważni? Co ja z nimi robię?- Otórz jak zapewne wiecie rozpoczyna się nowy sezon, a my odpowiednio tego nieuczciliśmy. Tak, więc oficjalnie zapowiadam,  Wam moi drodzh bracia wyjście grupowo do klubu ,,Pomarańczowy Dance". Jak zwykle spotykamy się w domu o 20. Omówimy plan wyrywania dupci i punktualnie taksówką o 21:30 jesteśmy w klubie- swoją jakże przecudownej urody przemówienie wypowiedział Marcelo.
- Dziękuje panowie, za wysłuchanie naszego brata Marcelo- to jest właśnie koniec przemówienia, które zawsze kończy Iker. Czy ja jestem nudny, czy poprostu rozsądny? Odkąd zerwałem z Iriną tak jakby oni organizują impreze bez konkretnego powodu, albo mi się tylko wydaje. Może byłem tak zapatrzony w Irinę, że o połowie imprez nie miałem pojęcia. Rozpoczynamy treningi przed sezonem- impreza w Violet Club Pub, impreza przed rozpoczęciem sezonu w Pomarańcza Dance. Co jeszcze? Będzie impreza po pierwszym wygranym meczu czy pierwszym przegranym meczu jako nagroda pocieszenia w Linovette HOT Club.
- Organizujcie  sobie co tylko chcecie, ale mnie w to nie mieszajcie- rzekłem i kończyłem się pakować. Dziś to nawet chętnie bym się jednak z nimi wybrał lecz mój menager kazał wręcz rozkazał przejrzeć skrzynkę pocztową. Mam przeczytać pewien e-mail, bardzo go zainteresował to mnie też bardzo zaintesuje. Już mu mówiłem, że zastanowie się nad przejściem do PSG, mówiłem również kwestie wynagrodzenie. Mnie interesuje czy będę mógł się tam bardziej rozwinąć niż w Realu.
- Ale Cris, jak możesz?- spytał Karim.
- No właśnie, jak możesz? Cristiano to już tradycja. Zawsze spotykamy się w twoim domu przed każdą imprezą- ciągnął Karim
- Chwila! Jak to zawsze spotykacie się w moim domu przed każdą imprezą?- stwierdzam fakt, że byłem mocno zapatrzony w Irinę, że nawet tego nie widziałem. Przez tą kobiete straciłem połowę życia. Najlepszą decyzją było zerwanie zaręczyn z narzeczoną. Dostrzegam więcej rzeczy, częściej widzę się z własną rodziną, mam lepsze osiągi w pracy i więcej czasu. Nie muszę swojego wolnego czasu ptzeznaczonego na regenrrację, poświęcać na pokazy Iriny, która i tak nie miała dla mnie czasu na pokazach.
- Normalnie Cris. Zawsze spotykamy się u ciebie, tylko byłeś zajęty Iriną w łóżku albo byłeś na pokazach Iriny. Mieliśmy ci tego nie mówić- powiedział Marcelo. Ciekawie, ale Marcelo wszystko wygada. Pogadam sobie jeszcze z nim, powinien wszystko wyśpiewać.
- Ale zapomnij o tym. Mieliśmy ci o tym nie mówić bo się obrazisz albo co gorsza będziesz bardzo zły i nidy się do nas nie odezwiesz. Dlatego nie pamiętaj!- dokończył Sergio. Genialność ich mnie przerasta. Mam zapomnieć? Podsłuchują co robię w łóżku z kobietą bo tak im się podobają. W ogóle jakim cudem mają klucze od mojego domu?
- Jak mam zapomnieć gdy robicie takie rzeczy? Nie możecie zając się swoim życiem . Ja wam nie wchodzę do domu i nie podsłuchuję co robicie w łóżku i z kim.
- Ale Cris, słychać było was w salonie- mądrość Marcelo nie zna granic.
- Nie mam siły z wami rozmawiać. Wracam do domu. Jestem wściekły i nie chce WAS widzieć w moim domu. Inaczej nigdy się do Was słowem nie odezwie. Zadam wam podstawowe pytanie. Jak weśliście do Mojego domu?- chciałem zakończyć tą bezsensowną rozmowę, ale wolałem wiedzieć jakim bożym cudem weszli mi do domu.
- Bardzo łatwo Cristiano. Zostawiłeś klucze w szatni. Zabraliśmy i dorobiliśmy kilka innych i kilka innych zapasowych i kilkach innych zapasowych na zapas, gdybyśmy zgubili pierwsze i pierwsze zapasowe- kolejny mądry w tym gronie. A kto to taki? Mesut. Zamorduje ich kiedyś. Jak boga kocham.
- Jak mogliście. Mam WAS DOŚĆ!!! NIE CHCE WAS WIDZIEĆ I SŁYSZEĆ- powiedziałem zły i wyszłem.
- On sobie żartuje- słyszałem jeszcze głoś Fabio i kierowałem się w stronę parkingu do samochodu i pojechałem do domu. Muszę wymienić zamki w drzwiach i ustawić alarm przeciw ich głupocie.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
 A więc 1 rozdział. Zostawiam do oceny. Dziękuje za miły komentarz pod ostatnim postem. W opowiadaniu pojawia się Mesut. Jest on tu głównie na potrzeby opowiadania. Historię stworzyłam 2 lata temu, więc Mesut jeszcze grał w Realu.  Koleżanki namówiły mnie na opublikowanie tejże historii. Może się przypadnie wam do gustu. Mam zapisane 2 opowiadanie w moim pięknym zeszycie :) . Gdy pojawi się tu 10 rozdział rozpocznę pisanie opowiadania o Lokim :). 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz